Poleć link


 
  • Blog
  • /
  • Ekologia nie dla mody
Opublikowano 13 lutego 2020 o godzinie 16:55 przez Regalia

Foliowe torby w marketach stają się passé, a plastikowe rurki do napojów odchodzą do lamusa. Popularność zyskują elektryczne auta, a lecąc samolotem możemy uiścić dodatkową opłatę na rzecz kompensacji emisji dwutlenku węgla. Moda na bycie „eko” trwa w najlepsze. My stawiamy na ekologię pełną i autentyczną. Jak mawia młodzież, bez ściemy.

Sustainability, circular economy, zero waste… Modnych określeń zahaczających o ekologię funkcjonuje obecnie całe mnóstwo. Słusznie, że o tym mówimy. Ważne jednak, by na mówieniu się nie kończyło. W przypadku marki Regaila na pewno tak nie jest.

Fundament naszego działania to ekologia bez ściemy. Brzmi może trochę potocznie, ale bardzo konkretnie i bezpośrednio. Bo tak ma być. Nie owijamy w bawełnę!

Tworzymy z drewna, nie ścinając drzew

– Ekologiczne podejście to jedna z podstaw naszego funkcjonowania – tłumaczy Wojciech Sobierański, twórca marki Regalia. – To jednak nie cel sam w sobie, a po prostu wynik szczerego i uczciwego podejścia do tego, co robimy oraz autentyzmu, czyli wartości, które przyświecają nam zarówno w pracy, jak i w domu.

Co znaczy ekologia w przypadku marki Regalia? Cóż, powodów, by w naszym przypadku mówić o „ekologicznym podejściu” jest co najmniej kilka.

Przede wszystkim warto podkreślić, że choć tworzymy z drewna, to do przygotowania naszych drewnianych mebli czy elementów wystroju wnętrz nie zostało ścięte ani jedno nowe drzewo. Nasz surowiec jest naprawdę z odzysku!

Podobnie rzecz ma się w naszej manufakturze z metalowymi elementami do mebli oraz płytką ceglaną na ścianę jak i cegłą na podłogę. Tu również nie ma mowy o tworzeniu czegoś od nowa. Dbamy raczej o to, by dopisywać kolejny rozdział.

Moda na ekologię jednak pomaga

To nie wszystko. Ekologiczne podejście przejawia się u nas również podczas zabezpieczenia wyrobów. Do tego celu wykorzystujemy wysokiej jakości olejowoski do drewna , omijając szkodliwe lakiery szerokim łukiem.

W przypadku marki Regalia hasło „zero waste” nie jest więc tylko pustym sloganem. Nic się u nas nie marnuje. Wspaniale, naszym skromnym zdaniem, obrazuje to nawet nasze logo. Z jego pomocą próbujemy podkreślić, że z jednego pozyskanego drzewa korzysta później wiele osób na przestrzeni wielu, wielu lat.

– Nasze podejście wynika po prostu z pasji – podkreśla Wojciech Sobierański. – To oczywiście biznes, ale akurat w tym aspekcie nie ma mowy o chłodnej biznesowej kalkulacji. Robimy to, co uważamy za słuszne, a aktualne trendy i moda na ekologię, tylko pomagają nam w sukcesywnym rozwoju firmy. Po prostu więcej osób szuka takich firm jak nasza i docenia podejście, które reprezentujemy. Dzięki obecnej modzie jest nam troszeczkę łatwiej, ale my po prostu trzymamy się dawno obranego już kursu.

Zachęcamy również do przeczytania naszego artykułu pt. „Co to znaczy „stare” drewno?

  • Blog
  • /
  • To naprawdę sosna? Tak, tylko, że stara!
Opublikowano 14 października 2019 o godzinie 17:10 przez Piotr Gajewski

Pytanie z tytułu tego wpisu zdarza się nam słyszeć dość często. Ostatnio zadał je nam klient, który na początku nie widział innej opcji niż „dąb”. Ostatecznie wybrał „sosnę”. Starą sosnę.

Sosnowe meble to obecnie najczęściej synonim ekonomicznego rozwiązania z przemysłowej produkcji. Niekoniecznie złego, ale też niekoniecznie solidnego i niekoniecznie oryginalnego.

Nie zawsze tak było. Pojęcie „przemysłowej sosny” jako powszechnego surowca do konstruowania mebli dawniej po prostu nie istniało. A stare sosnowe drewno to już zupełnie inna bajka…

Czym zatem „stara sosna” różni się od „sosny przemysłowej”? Cóż, różnic jest całkiem sporo. To w zasadzie całkowicie inny surowiec, który nie tylko ma inną trwałość, ale nawet zupełnie inaczej wygląda.

Przede wszystkim dawniej do tworzenia mebli wykorzystywano drewno z drzew o wiele starszych niż obecnie. Sosny ścinano już jako drzewa dorosłe – stuletnie albo i starsze. To nie wszystko. Drewno pozyskiwano z lasów naturalnych, a to oznacza, że drzewo rosło wolniej i – najczęściej – na nieużytkach, dzięki czemu zyskiwało swoją naturalną twardość.

Na ową twardość znaczący wpływ miał również fakt, że drzewa ścinano zimą, przy dużym, siarczystym mrozie. Obecnie drzewa na „przemysłowych plantacjach” ścina się przez cały rok, a przecież pora roku ma tu fundamentalne znaczenie. Drewno pozyskane zimą świetnie nadaje się na drewno konstrukcyjne – nie pęka i nie wypacza się, lepiej przechodzi proces suszenia i łatwiej poddaje się obróbce. To nie wszystko. Drewno ścięte zimą jest mniej narażone na choroby wywoływane przez grzyby (dzięki temu na przykład nie sinieje). Ponadto wilgotność drewna spada nawet do 40 procent, podczas gdy w pozostałych porach roku sięga nawet 80 procent.

Inna ważna kwestia dotycząca terminu pozyskiwania drewna, dotyczy… faz księżyca. To już nie mit czy legenda, ale naukowo potwierdzony fakt, że drewno ścinane w odpowiedniej fazie księżyca i właściwej porze roku jest o wiele bardziej odporne na ogień i wolne od tzw. wewnętrznych naprężeń. Naukowcy zauważyli, że drewno takie nasycone jest nietypowym żelem, który powstaje na poziomie cząsteczkowym, pod wpływem wibracji powodowanych zmiennym polem magnetycznym pochodzącym z oddziaływania księżyca. Tak jak tworzą się pływy oceanów, tak woda zawarta w żywym drzewie pulsuje i łączy się z celulozą tworząc wspomniany żel, który ma tak niezwykły wpływ na poprawę właściwości mechanicznych i odporność na wysokie temperatury.

Wiek, pora roku, faza księżyca… A to jeszcze nie wszystko. Wpływ na wygląd i trwałość starego sosnowego drewna ma również jego historia, w tym naturalne zahartowanie przez czas i pogodę. Skoro deska wytrzymała już deszcze i burze, upały i mrozy oraz noce i dnie, to dlaczego miałaby sobie nie dać rady jako budulec rodzinnego stołu czy szafki do łazienki? No właśnie…

Taka opowieść i możliwość obejrzenia oraz dotknięcia starego sosnowego drewna przekonała już niejednego klienta do tezy, że dobre i wytrzymałe drewno to nie tylko dąb.